Owies w święto św. Szczepana – tradycja, która mówi więcej, niż się wydaje
W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia Kościół wspomina św. Szczepana – pierwszego męczennika. W naszej parafii w Mirowie temu wspomnieniu towarzyszy zwyczaj, który dla osób spoza wspólnoty bywa zaskakujący: podczas obrzędu poświęcenia owsa wierni rzucają ziarnem w kapłana. Ten „deszcz owsa” nie ma w sobie agresji – jest znakiem pamięci i symbolem nawiązującym do tego, jak Szczepan poniósł śmierć: został ukamienowany.
Co ważne: nie jest to wyłącznie „nasza lokalna osobliwość”. Zwyczaj święcenia owsa i obsypywania nim kapłanaspotyka się również w innych parafiach w Polsce – media i instytucje kultury opisują go wprost jako pamiątkę kamienowania św. Szczepana.
Kim był św. Szczepan
Św. Szczepan pojawia się na kartach Dziejów Apostolskich jako jeden z siedmiu wybranych do posługi, by wspierać wspólnotę w dziełach miłosierdzia. Był człowiekiem „pełnym wiary i Ducha Świętego”, a jego publiczne świadectwo o Chrystusie doprowadziło do konfliktu z częścią przywódców religijnych. Oskarżono go o bluźnierstwo i postawiono przed Sanhedrynem.
To, co czyni Szczepana tak bliskim chrześcijańskiej pamięci, to nie tylko jego odwaga, ale także sposób, w jaki umiera: modli się, oddaje ducha Bogu i przebacza prześladowcom. Jego męczeństwo stało się pierwszym wielkim „echo” krzyża Chrystusa w młodym Kościele.
Mowa obrończa – i mocne oskarżenie
Najdłuższy fragment opowiadania o Szczepanie to jego mowa obrończa (Dz 7). To nie jest zwykłe „tłumaczenie się”. Szczepan układa historię zbawienia w wielką opowieść o Bogu, który prowadzi swój lud, a zarazem demaskuje pewien duchowy błąd: próbę „zamknięcia” Boga w jednym miejscu i w jednej wizji pobożności.
W wielkim skrócie, Szczepan:
- przypomina Abrahama i podkreśla, że Bóg powołał go poza świątynią, zanim powstał Izrael jako naród i zanim istniał jakikolwiek kult w Jerozolimie – Bóg działał w drodze, w niepewności, w zaufaniu;
- opowiada o Józefie, którego bracia odrzucili, a jednak Bóg właśnie przez niego ocalił rodzinę – to zapowiedź logiki Ewangelii: odrzucenie nie przekreśla Bożych planów;
- przywołuje Mojżesza i Egipt, wskazując, że Bóg wybawia i prowadzi lud także „na obczyźnie”, w sytuacjach, w których człowiek czuje się daleko od „świętych miejsc”;
- mówi o pustyni, gdzie Bóg był z Izraelem i gdzie objawiał się w sposób żywy, niekontrolowany przez ludzkie schematy;
- dopiero potem przechodzi do świątyni, ale dodaje kluczową myśl: Bóg nie daje się uwięzić w murach – nawet najświętszych.
I wreszcie pada najmocniejsze: Szczepan oskarża swoich słuchaczy o to, że w historii narodu wielokrotnie powtarzał się ten sam mechanizm: odrzucanie posłańców Boga, źle traktowanie proroków, opór wobec Ducha, a na końcu – doprowadzenie do śmierci Sprawiedliwego, czyli Chrystusa.
To dlatego jego mowa tak porusza tłum: uderza w sedno religijnej pokusy – by mieć Boga „po swojej stronie”, ale pod własną kontrolą.
Co ma wspólnego męczeństwo Szczepana z naszym „deszczem owsa”
W tym świetle zwyczaj poświęcenia owsa i obsypywania nim kapłana przestaje być ciekawostką, a staje się żywą katechezą.
- Owies zastępuje kamienie – przypomina, że za wiarę można zapłacić najwyższą cenę.
- Jest to również znak „ziarna” – czegoś małego, co wpada w ziemię i wydaje plon. Męczeństwo Szczepana nie zatrzymało Kościoła, lecz stało się jednym z momentów, po których Ewangelia rozeszła się jeszcze szerzej.
- Wreszcie: gest, który wygląda jak „atak”, w istocie przypomina o tym, że wiara nie jest tylko ciepłym zwyczajem, ale czasem wymaga odwagi i prawdy, tak jak u Szczepana.
A jeśli ktoś pyta: „czy gdzie indziej też tak robią?” – odpowiedź brzmi: tak. W wielu miejscach w Polsce drugi dzień świąt wiąże się ze święceniem owsa i jego symboliką „kamieni”. Opisy takiej praktyki pojawiają się m.in. w materiałach regionalnych i tekstach o tradycjach bożonarodzeniowych (także historycznie – np. w Warszawie wspominano rzucanie owsa w księży podczas nabożeństw).
Na koniec – zaproszenie do spojrzenia głębiej
Święto św. Szczepana przypomina, że Bóg działa nie tylko „w świątyni”, ale w całej historii naszego życia: w domach, w drodze, w pracy, w cierpieniu i w radości. Szczepan miał odwagę powiedzieć prawdę – i oddać życie, ale do końca pozostał uczniem Jezusa: wiernym, ufającym i przebaczającym.
Niech więc poświęcony owies będzie dla nas nie tylko pamiątką tradycji, ale i pytaniem:
czy pozwalam Bogu być Bogiem – także poza tym, co znane i „oswojone”?



